W pierwszym kwartale obecność moja na placu budowy była sporadyczna. Prace różne: rozładunek zważonych materiałów, trochę robót zbrojeniowych. W lutym byliśmy zaopatrzeniowcami.
5-go staliśmy przed Magazynem Materiałów Budowlanych, przy ul. Lubickiej, 11 godzin, z przerwami na kolację i śniadanie, w kolejce po cement. Mróz, temp. -13 stopni. Do okienka pierwszy podszedł p. Władysław Plechowski - cementu zabrakło, pozostało 300 kg. - sprzedawano po 3 tony na osobę. 300 kg. nas nie urządzało. Kupił jeden z działkowiczów, ucieszył się, miał szczęście, my nie. Tyle godzin stać na mrozie... W przeddzień staliśmy do wieczora, później zmienialiśmy się na kolację i z powrotem do kolejki. Staliśmy całą noc na darmo - zrobiło nam się głupio. Takie to były kochane czasy. Na pocieszenie i rozgrzanie piliśmy na Plebanii kawę. Cement kupowaliśmy jeszcze dwa razy: 19-go lutego 15 ton i 27-go 24 tony. Tym razem byliśmy bardziej praktyczni, zmienialiśmy się co 4-ry godziny. Cement kupowali: Stanisław Bakalarczyk, Władysław Plechowski, Franciszek Gargała, Feliks Nasielewski, Kazimierz Zblewski i ja.
W marcu odnawialiśmy czynną Kaplicę. Malowanie trwało trzy dni od 3-go - 5-go marca.
Roboty przy budowie wznowione zostały 17-go marca: zbrojenie stropu w piwnicach Zakrystii, prace porządkowe. W pierwszych dniach kwietnia zachorowałem.
Kwiecień zapisał się w historii budowy naszej Świątyni grubymi zgłoskami i na długo utkwił w pamięci ludzi oddanych budowie. Dnia 10-go kwietnia, po uroczystej Mszy Św. celebrans, Jego Ekscelencja ks. bp dr Marian Przykucki, dokonał wmurowania kamienia węgielnego w budujący się Kościół, Plebanię i Dom Katechetyczny. Pogoda była fatalna. Padał deszcz, grad i na końcu śnieg. Ks. Prałat mgr Bronisław Porzych przedstawił w krótkich słowach historię budowy nadmieniając, że kamień węgielny przywiózł we wrześniu 1981 r. z Nazaretu z Jerozolimy. A nam budowniczym serca trochę pikały. Wieczorem, przy kawie, mieliśmy zaszczyt spotkać się z Jego Ekscelencją ks. Biskupem. Było bardzo przyjemnie. Dwa dni przed wmurowaniem kamienia węgielnego p. Stanisław Bakalarczyk rozpoczął szalunki do betonowania ściany frontowej z głównym wejściem do Kościoła, a ja byłem Jego pomocnikiem. Praca była ciekawa, modelarska. Najczęściej pomagali nam: Stanisław Bendykowski i Edward Weinkauf. 17-go lipca, przy pomocy dźwigów, nastąpił montaż poszczególnych elementów. Praca ta była swoistym majstersztykiem. Dopiero po zmontowaniu można było ocenić stopień trudności i dokładności wykonanych szalunków. Całość składała się z trzech elementów o wymiarach: środek 5,5 m, boki 4,5 m, wysokość 8 m. Elementy musiały być dokładnie spasowane. Prace wykończeniowe trwały do 25-go września. Betonowanie ściany przeprowadzono w trzech terminach: 11-go i 31-go października, a zakończono 25-go listopada. Wylano 39 gruszek - około 214 m, masy betonowej. Daje to pewne wyobrażenie o masie, o wielkości wykonanego jednego z elementów budowy. Zbrojenie ściany frontowej wykonał Eugeniusz Strzałkowski, pomagali mu: pp. Michał Szczęsny, Janusz Ormowski i inni.