W styczniu rozpocząłem korowanie stempli dłużycowych przeznaczonych na rusztowania. Przychodzili chętni ludzie, pomagali: dyr. szkoły p. Norbert Kuffel, Leon Krysiak i inni. Znaleźli się i krytycy: "po co korować, drągi i tak będą sprzedane, wszyscy się z pana śmieją".
28-go stycznia zalewaliśmy masą betonową stropodach Zakrystii. Była sobota, podobno wolna. Na budowę przyszło nas 9-ciu. Trzeba było dopasować jeszcze parę płyt i zalać betonem. Nie zdążyliśmy zalać całego dachu - gdyby było jeszcze przynajmniej dwóch pracowników, to może sztuka udałaby się. Dokończyliśmy w poniedziałek. Szczęście, że była pogoda. Właściwie cały styczeń był ciepły, temperatura plusowa 5 - 7-miu stopni.
Popielec 8-go lutego. Znowu dostałem w kość. Układaliśmy płyty dachowe nad drugą połową Zakrystii i następnie spoinowaliśmy szczeliny. Pracowało nas czterech. Trzech na górze, na dole ja sam. Robienie zaprawy i dostarczanie jej na górę było dla mnie zbyt męczące. Po pracy nie miałem sił umyć taczki.
Od 18 - 22-go lutego wykuwałem otwory dla rur kanalizacyjnych. Skutek - parę dni odczuwałem ból przy zmianie pozycji ciała, a przecież byłem już dosyć dobrze zaprawiony pracą fizyczną.
4-go marca wadliwie wykonaliśmy rusztowanie, zbyt wąskie. Zwrócenie nam uwagi było słuszne. Poczułem się winny.
20-go marca poprosiłem o pomoc przy robieniu krążyn. Spotkałem się z odmową. Później dowiedziałam się, że będzie zmiana w konstrukcji szalunków - bez krążyn. Zmiana okazała się słuszna. Krążyny raz, że były pracochłonne, a po drugie pochłaniały dużo materiałów - desek i gwoździ.
W ostatnich dniach marca pojechałem z ks. Prałatem do szpitala na badania. Odczuwałem bóle w boku. Po zbadaniu, zażyciu lekarstw, po kilku dniach byłem całkowicie zdrowy.
W kwietniu robiliśmy szalunki do łuku podwójnego "CB". PP. St. Bakalarczyk, Wł. Plechowski i ja część podwójną, druga zmiana część pojedynczą. Nie było zbrojarza. Zaproponowałem wykonanie zbrojenia. W odpowiedzi usłyszałem: "nie - musi być zbrojarz". Takie podejście do pracy było dla mnie mało zrozumiałe. A może chodziło o podkreślenie trudności sztuki budowlanej? nie ważne, ale wówczas wewnętrznie buntowałem się.