Styczeń mroźny. Temperatura minusowa, 5 do 14 stopni. Przerwy w pracy nie było. 11-go lutego zakończyliśmy betonowanie bariery na chórze. Masę betonową dowożono gruszkami. Było to ostatnie betonowanie przy korzystaniu ze sprzętu mechanicznego gruszki i pompy. Ja odczuwałem coraz większe zmęczenie. Miałem trochę szczęścia. Obsługa betoniarki /pomoc murarska/, była wystarczająca. Mogłem iść do innej, lżejszej pracy. Rozpocząłem robić porządek na placu budowy. Zacząłem od sortowania desek i wyciągania z nich gwoździ. Ta właściwie lekka praca zaczęła być również ciężką. Czułem to wracając do domu. Zrozumiałem, że po drugiej stronie 70-tki regeneracja moich mięśni będzie coraz wolniejsza, trudniejsza, mniej skuteczna.
Na budowie coraz częściej mówiło się o ostatnim roku budowy.
Luty 1992 roku był nietypowym miesiącem - bez mrozów, a śnieg leżał tylko 3 dni.
Drugiego marca rozszalowana została druga połowa balkonu.
11-go marca budowę naszą wizytował ks. prof. Janusz Stanisław Pasierb. Po wizytacji powiedział, że nie pozwoli zeszpecić tak pięknie zapowiadającej się Świątyni przy urządzaniu wnętrza. Niestety, nie doczekał zakończenia budowy. Zmarł w grudniu 1993 r. Na przestrzeni minionych lat zauważyłem ruch społeczników. Przez cały okres budowy, od czasu do czasu, zjawiali się nowi ludzie, nowe twarze. Ludzie dobrej woli zastępowali tych, którzy przestali przychodzić. I dobrze tak, bo co by to było, gdyby wszyscy teraz razem zjawili się na budowie. Wniosek chyba jasny.
Właśnie w połowie marca pokazały się dwie nowe twarze. Pracowali nawet dosyć długo. Przychodził również emerytowany pułkownik Wojsk Polskich - słyszałem, nie sprawdzałem. Wymiana ta miała jedną zasadniczą wadę: liczba chętnych do pracy, do zastępowania poprzedników, stale malała. 24-go marca minęło 10 lat od poświęcenia placu pod budowę Kaplicy i od rozpoczęcia robot ziemnych. Dzień ten przeżywałem w samotności. Wprawdzie był jeszcze jeden społecznik, ale niezwiązany z historią budowy - pracował dopiero parę dni. Dzień nieprzyjemny, chociaż dużo lepszy od wczorajszego, w którym oprócz chłodu padał jeszcze deszcz. Pierwszego dnia, 11-go roku budowy, nie pracowałem. Moje 10-lecie będę obchodził 27-go marca. Czwartego maja awanturowałem się z murarzami ze Spółki o deski, które użyli do rusztowania. Były to deski nowe, grubości 50 mm. II i III klasy, odłożone przez p. Bakalarczyka na wykonanie mebli. Nie chciało się im poszukać desek używanych, gorszych gatunkowo, których pełno leżało na placu. Brałem pastylki na uspokojenie.