Ostatni rok budowy. 18-go stycznia Spółka rozpoczęła betonowanie chóru. Również w styczniu Spółka zakończyła roboty przy Kościele. Pozostali jedynie malarze.
Do szczupłej grupy społeczników, pracujących w ostatnim okresie codziennie /pp. St. Bakalarczyk, P. Nasieniewski, Wł. Plechowski, J. Orent, K. Zblewski, J. Łudziński/ dołączył i pracował z nami do końca budowy p. Stanisław Kryczka. W lutym zaczął przychodzić p. Witold Zabłocki. Spawał razem z p. St. Kryczka ramki do nakrycia kanałów. Przychodziła młodzież. W zasadzie młodzież spotykało się na budowie przez wszystkie lata budowy. Z pań najczęściej spotykałem p. Marię Odejewską, przeważnie przesiewała żwir.
18-go lutego rozpocząłem czyszczenie ścian Kościoła, Bakalarczyk dokładniej cegieł. Do czyszczenia używałem rozcieńczonego kwasu solnego. Czyścili również pp. Józef Orent i Józef Łudziński.
Zima, podobnie jak i poprzednia, była lekka. Pracowaliśmy nadal przy porządkowaniu i niwelowaniu już terenu, sprzątaniu Kościoła, wykańczaniu nakrycia kanałów, czyszczeniu ścian. Pp. St. Bakalarczyk i Wł. Plechowski pracowali przy obudowie z drewna balustrady balkonowej. Były to pierwsze dnie kwietnia. ludzie jeszcze nie obudzili się z letargu zimowego. Nadal na placu budowy było nas najwyżej 6-ść osób.
Trochę o mentalności ludzkiej. Układaliśmy deski. Jeden drugiemu zwraca uwagę, że źle układa. Pada odpowiedź:' "nie lubię jak ktoś mnie zwraca uwagę" - a kto lubi? Po godzinie trzeba było zbierać .złom: "co za brak organizacji? Trzeba najpierw jedno skończyć". Tacy też bywali.
27-go kwietnia przebiłem gwoździem stopę - komplikacji nie było. 29 i 30 kwietnia robiliśmy schody do głównego wejścia do Kościoła. Zbliżało się 25-lecie kapłaństwa/naszego ks. Prałata. Na budowie coraz częściej mówiło się o możliwości obchodzenia uroczystości już w nowym Kościele. Nie udało się. Jubileusz obchodził ks. Prałat 2-go czerwca jeszcze w starej Kaplicy. Mszę Św. celebrował Jego Ekscelencja ks. bp Andrzej Suski. Nasza brygada ofiarowała kwiaty i upominek. Mnie tego dnia brakowało dokładnie 25 godzin do 9.000 przepracowanych. Do spełnienia moich zamiarów brakowało 1.000 godzin. Czy Starczy sił? Miałem wątpliwości. Coraz bardziej i częściej przypominały o sobie moje lata. 17-go czerwca betonowaliśmy schody do bocznych drzwi Kościoła. Do obsługi betoniarki było nas dwóch. Po przygotowaniu i rozwiezieniu zaprawy z 3-ch betoniarek - wysiadłem. 9-go lipca w przeddzień moich 72-ich urodzin, nosiliśmy rury o średnicy 80 mm i długości 6-ść m. z piwnic do kanałów w Kościele - znowu poczułem zmęczenie. Skleroza też zaczęła dawać znać o sobie. 21-go września otwierałem bramę od strony wschodniej. Nie mogłem przekręcić klucza v; kłódce. Poszedłem po p. Wł. Plechowskiego. "To moja wina, za mocno zacisnąłem kluczem" - powiedział. Na drugi dzień historia powtórzyła się. Znowu nie mogłem otworzyć tej samej kłódki. Tym razem poszedłem po p. Józefa Orenta. Po przejściu kilkudziesięciu kroków nagłe olśnienie. Usiłowałem otwierać kłódkę obracając kluczem w odwrotną stronę.